Otwieranie i zamykanie tego menu:
Ctrl + M

Program
lojalnościowy

4,9/5 Nasza ocena
na Opineo

Punkty odbioru rowerów

Dostawa gratis w 24h

Koszyk jest pusty

Opona Pirelli Cinturato Gravel RH – kilka miesięcy po szutrach i asfaltach

Data aktualizacji: 09-09-2026

Włoski producent pokazał nową oponę, która jest zbudowana z mieszanki dedykowanej gravelom. Jak flagowiec Cinturato Gravel RH poradził sobie po 1500 kilometrach walki w różnych warunkach?

bieżnik opony Cinturato Gravel RH
Boczny bieżnik Pirelli Cinturato Gravel RH.

Z pudełka

Pirelli Cinturato Gravel RH pojawiła się na rynku zaledwie kilka miesięcy temu. Jest to opona przeznaczona do rowerów gravelowych. Producent pozycjonuje ją jaki model do wyścigów.

I to widać na pierwszy rzut oka. Przez środek opony przebiega gładki pas. Jego zadaniem jest zmniejszenie oporów toczenia na twardych nawierzchniach – asfalcie i szutrach „premium”. Po bokach umieszczone są w dwóch rządach klocki. Pierwszy składa się z dość drobnych kostek, drugi, zewnętrzny zdecydowanie większych. 

Bardziej przypominają te znane z opon MTB (np. Pirelli Scorpion XC) niż z ogumienia typowo wyścigowego na szutry (np. modelu Vittoria Terreno T30). Ten element bieżnika ma za zadanie zapewnić przyczepność na luźnych nawierzchniach, szczególnie podczas pokonywania zakrętów.

Producent twierdzi, że Cinturato Gravel RH ma – w porównaniu do wersji H i M – bardziej kwadratowy profil. Ma to zmaksymalizować prędkość toczenia na prostych bez utraty kontroli w zakrętach.

opona Pirelli na gravelu Orbea.
Opona dobrze pasuje do charakterystyki Orbei Terry Race.

Montaż

Do testów wybrałem Pirelli Cinturato Gravel RH z mieszanką Smartevo GR o szerokości 45 mm. Opony oczywiście są w wersji bezdętkowej. Próbowałem je założyć na karbonowe koła Oquo z Orbea Terra Race o szerokości wewnętrznej 25 mm. Mają one konstrukcję „minihook”, co jest kompromisem pomiędzy rozwiązaniem hooked i hookless. Wcześniej obręcze przyjęły każdą oponę.

Z Pirelli nie było tak prosto. Opona łatwo wskoczyła na swoje miejsce, niestety jest dość obszerna. Podczas próby uszczelnienia – zarówno za pomocą zbiornika Eyen Ben, jak i kompresora wysokociśnieniowego – powietrze uciekało bokami. Nie pomogło posmarowanie opony płynem Schwalbe Easy Fit, który zwykle takie rzeczy załatwia.

Znajomy mechanik polecił sprawdzony patent. Oponę zakładamy na koło z dętką. Pompujemy ją do momentu aż opona wskoczy na rant. Spuszczamy powietrze i wyjmujemy oponę z jednej strony. Z drugiej stopka przylega do obręczy. Teraz wystarczy założyć wentyl, wcisnąć oponę na swoje miejsce i za pomocą mocnego „strzału” osadzić docelowo pirelkę. Teraz wykręcamy wkład wentyla, wlewamy płyn uszczelniający, przykręcamy środek, pompujemy. Gotowe!

Środkowa część bieżnika.
Środkowa część bieżnika - to ona odpowiada za dosyć niskie opory toczenia.

Lekko, ale nie najlżej

Po założeniu opony jest już tylko lepiej. W wyborze odpowiedniego ciśnienia pomoże kalkulator, umieszczony na stronie producenta. Po wypełnieniu dość rozbudowanej ankiety, otrzymuję wynik: 1,7 bara z przodu i 2 z tyłu.

Po napompowaniu chwila prawdy. Suwmiarka pokazuje z przodu i z tyłu te same wartości – 45,5 mm między klockami (realna szerokość „balona”) i 47,5 mm pomiędzy zewnętrznymi klockami. Liczby te są zgodne z deklaracjami producenta. To o tyle ważne, że część rowerzystów montuje opony „na styk”, ile fabryka dała.

Co do innych pomiarów, waga wskazała kilka gramów więcej niż deklarował producent. Opona miała ważyć 570 g, a mój zestaw ważył odpowiednio 578 g i 579 g. Czy to dużo? Konkurencja potrafi nieco lżej, np. Hutchinson Caracal Race TLR w tym rozmiarze ważą 545 g. Biorąc pod uwagę różnicę w bieżniku, Pirelli – jak na szybką oponę terenową – waży bardzo przyzwoicie. Grubość gumy czuć pod palcem, to nie jest papier, ale bardzo mięsisty materiał.

No to jedziem!

W mojej wersji Pirelli Cinturato Gravel RH zastosowano mieszankę Smartevo GR. Włosi stosują ją wyłącznie w topowej wyścigowej linii opon gravelowych o nazwie Pirelli Cinturato Gravel High Performance (HP-Line). Producent opisuje ją dość sucho:

„Opracowana z myślą o nowoczesnej jeździe terenowej nowa mieszanka SmartEVO GR zapewnia niskie opory toczenia oraz doskonałą przyczepność zarówno na suchej, jak i mokrej nawierzchni, gwarantując maksymalną wydajność i kontrolę na zbitym terenie, szutrowych trasach, a nawet na asfalcie. Ta wyprodukowana we Włoszech mieszanka, stworzona z myślą o rowerzystach wymagających najwyższej klasy osiągów, zapewnia idealną równowagę między prędkością, przyczepnością i wszechstronnością.”

A jak to wygląda w praktyce? Rewelacyjnie! Opona „klei” na odcinkach asfaltowych. Na szutrach „premium” jest równie dobrze. Jedzie się naprawdę szybko, choć trudno o jakiś obiektywny dowód w postaci liczb. W zakrętach boczne klocki robią robotę, koło nie traci przyczepności. Pewnym zaskoczeniem były odcinki leśne, gdzie nie brakowało piasku. Pirelli Cinturato Gravel RH radzi sobie bardzo przyzwoicie. Oczywiście nie mówimy o kopnym podłożu, gdzie ciężko przejechać na fatbike’u.

Zgodnie z oczekiwaniami opona dramatycznie spisuje się w błocie. Jazda jest nieprzewidywalna, rower jedzie, gdzie chce. Ale nie oszukujmy się – od tego są inne modele. Także podczas jazdy po wilgotnej trawie guma zapewnia dobrej przyczepności.

Na osobny fragment zasługuje ochrona antyprzebiciowa. W tej wersji mieszanki zastosowano ProWall Gravel. Jest to technologia zaczerpnięta z opon MTB. Mieszanka ma gęstość 120 TPI, co sprawia, że jest bardzo responsywna. Ścianki boczne są wzmocnione, ale nie są za bardzo sztywne. Dodatkowa warstwa ochrony zabezpiecza oponę przed przebiciami. Przez cały czas trwania testu nie udało mi się jej przebić, choć gładki czołowy pas nie wzbudza od początku zaufania.

Pirelli Cinturato Gravel RH to uniwersalny wybór do jazdy po szutrach.

Dla kogo ta opona?

Pirelli Cinturato Gravel RH okazała się bardzo uniwersalna. Wbrew temu, co mówi producent, nie jest to wyłącznie opona wyścigowa. Oczywiście, w tej roli spisze się znakomicie, ale to niejedyne miejsce, gdzie świetnie wypada. Polecam ją każdemu, kto szuka opony uniwersalnej. Sprawdzi się na każdej nawierzchni z wyjątkiem wspomnianego błota. Można więc założyć ją zarówno do racingowego gravela, jak i bikepackingowej maszyny. W pierwszym przypadku docenimy niskie opory toczenia, w drugim – wytrzymałość na przebicia i trwałość. Podczas testu jeździłem w różnych warunkach, na razie w ogóle nie widać śladów zużycia.

Od opon do kalendarza

Giovanni Battista Pirelli założył swoją firmę w 1872 roku. W 1907 roku samochód wyposażony w opony marki Pirelli wygrał rajd Pekin-Paryż. Od tego czasu firma kojarzona jest ze sportem. Dziś Pirelli to jeden z pięciu największych producentów opon, przede wszystkim do samochodów i motocykli. Jest też jedynym dostawcą ogumienia dla wszystkich zespołów Formuły 1. Włoski potentat znany jest także z… kalendarza. Jego pierwsza edycja ukazała się w roku 1964. Przedstawiała – i tak zostało do dziś – zdjęcia znanych aktorek i modelek. O ile na początku były to głównie akty, dziś firma stawia na zaangażowanie społeczne. Pirelli produkuje także opony rowerowe. Pierwszy taki model Włosi pokazali… w 1894 roku, czyli kilka lat przed premierą swojej opony samochodowej. Podczas pierwszego w historii wyścigu Giro d'Italia w 1909 roku, aż 30 z 50 kolarzy jeździło na „pirelkach”. Później Włosi skupili się na rynku samochodowym. Dopiero w 2017 roku wrócili na rynek rowerowy z modelem P Zero Velo.

Autor: Redakcja CR

Baza wiedzy, poradniki i artykuły tworzone przez redaktorów oraz współpracowników centrum-rowerow.live

O REDAKCJI

Redakcja CR to głos zespołu doradców, mechaników i specjalistów centrum-rowerow.live. Nie lejemy wody. Zamiast tego bierzemy na warsztat zawiłości sprzętowe, wyjaśniamy rynkowe standardy oraz tworzymy poradniki, które realnie rozwiązują problemy. Piszemy tak, abyś mógł szybko znaleźć potrzebną odpowiedź.