Program
lojalnościowy
4,9/5 Nasza ocena
na Opineo
Punkty odbioru rowerów
Dostawa gratis w 24h
POC sprzedaje Amidala jako kask szosowy z aerodynamicznym profilem i efektywną wentylacją. Ja przez dwa miesiące jeździłem w nim głównie po szutrach – i to tam podobał mi się najbardziej. Lipiec i sierpień, codzienne dojazdy do biura gravelem, kilka szosowych sześćdziesiątek solo, jedna setka po puszczy w prawdziwym upale. Sprawdziłem, co dostaję za 849 zł i gdzie Szwedzi zostawili pieniądze na stole.

Czas trwania: 2 miesiące (tegoroczne lato)
Intensywność: codziennie w dojazdach do pracy (6 km w jedną stronę) + 2 dłuższe wyjazdy tygodniowo.
Przebieg: kilka szosowych wyjazdów solo po 60-70 km, kilka gravelowych pętli po 50 km, jedna setka po puszczy. Sumarycznie około 1000 km.
Pora roku i warunki: pełnia lata, sporo słońca, kilka dni powyżej 30°C.
Sprzęt: Felt AR (carbon, Shimano 105 2×12, opony 28 mm) oraz Felt Broam 30 (GRX 2×12, opony 40 mm)
Typ roweru: szosa aero i wyprawowy gravel – po równo, zależnie od dystansu
Lakieru w tym odcieniu nie widziałem w żadnym innym kasku. Nie kremowy, nie perłowy, nie „biały z domieszką szarości, żeby się nie brudził". Po prostu czysty, surowy ichłodny odcień bieli z matowym wykończeniem. W pełnym słońcu z daleka rzuca się w oczy.
Do kompletowania stroju to zaleta większa niż się wydaje. Biel pasuje do każdej ramy, każdej koszulki i do jeansów, w których czasami wracam gravelem z biura. Do porządnego szosowego kompletu (takiego jak mój błękitny Eroe) – klasa.
Kształt jest rozpoznawalny dla każdego, kto kojarzy kaski od marki POC. Choć trzeba przyznać, że Amidal wypada wyraźnie smuklej niż inne modele szwedzkiej firmy. Efektu grzyba na głowie nie ma, a w tej kategorii sporo kasków przegrywa właśnie tutaj. Sam przynajmniej dwa razy zrezygnowałem z zakupu po przymierzeniu modelu z bardzo rozległą skorupą.
Na moją głowę pasuje, jak ulał. Założyłem kask na głowę, przekręciłem systemem regulacji 360°, poszedłem na rower i przez cztery godziny nie przypomniał mi o sobie ani razu. Po dwóch miesiącach mogę to powtórzyć w odniesieniu do każdego wyjazdu – zarówno tych parokilomerowych do pracy, jak i setki po puszczy.
Warto jednak wiedzieć, gdzie kończą się możliwości systemu 360° Fit. Regulujesz obwód i na tym koniec. Głębokość osadzenia kasku nie jest regulowana niezależnie, dlatego koszyka nie przesuniesz wyżej ani niżej. U mnie wyszło idealnie, ale przy nietypowej geometrii głowy ten model trzeba przymierzyć, bo regulacja może wszystkiego nie rozwiązać.
Pasek pod brodą nie plącze się i nie skręca, ale nad jego regulacją trzeba trochę pokombinować. Mi pomógł w tym film instruktażowy na kanale YT producenta. Brakuje również magnetycznego zapięcia w stylu Fidlocka – przy takiej cenie naprawdę by nie zaszkodziło.

Co ciekawe, to mój pierwszy kask z MIPS-em – wcześniej jeździłem w HJC Atara, Eyen Aero i jakimś starym Abusie. Po dwóch miesiącach wiem, że raczej już przy tej technologii pozostanę.
Nie dlatego, że cokolwiek czuję w trakcie jazdy. Właśnie dlatego, że nie czuję nic. Mips Air Node wkomponowano tu na tyle dyskretnie, że pełni jednocześnie funkcję miękkiej wyściółki – bez dodatkowej warstwy plastiku ocierającej o czoło.
Jest w tym wszystkim większa historia. W kaskach rowerowych POC przez lata występował autorski system SPIN i dopiero po prawnym sporze z MIPS-em przeszedł na rozwiązanie konkurenta. Moim zdaniem wyszło mu to na dobre: MIPS to dziś standard porównywalny między markami, a o skuteczności SPIN-a trudno było powiedzieć cokolwiek, poza tym, co twierdził sam producent. Szczegóły działania ruchomej warstwy opisaliśmy w osobnym tekście na blogu, a konkretne modele znajdziecie wśród kasków szosowych z MIPS.
Najostrzejszy sprawdzian tego lata wypadł na gravelowej setce w dzień, w którym termometr ani razu nie zszedł poniżej trzydziestki. Rozgrzane szutry, zero wiatru i to stojące powietrze, które w puszczy potrafi być gorsze niż otwarta szosa.
Amidal wyszedł z tego obronną ręką. Wewnętrzne kanały powietrzne przepuszczają powietrze nawet przy niewielkiej prędkości, a na gravelu to rzecz kluczowa – przy 30 km/h na asfalcie wentylację ma prawie każdy kask, sztuką jest chłodzić głowę przy dwudziestu paru po piachu i korzeniach.
Wentylację stawiam w pierwszej trójce zalet tego modelu. To rzecz, za którą tutaj realnie się płaci.

Przednie otwory wentylacyjne przyjmują całe okulary – normalnie albo obrócone do góry nogami, jak kto woli. Nic nie uwiera, nic nie wystaje i nic nie dynda przy pierwszym większym wyboju.
Spróbujcie schować oprawki w losowym kasku ze średniej półki: połowa modeli trzyma je na słowo honoru, druga kłuje zausznikami w głowę. Tutaj okulary leżą stabilnie i zapomina się o nich tak samo jak o samym kasku.
Wyściółkę da się wyjąć i wyprać. Nie próbowałem – przez dwa miesiące średnio intensywnej jazdy nie było takiej potrzeby.
Masa wynosi około 310 gramów i to zdecydowanie kamyczek do ogródka Amidala. HJC Atara, kask trzykrotnie tańszy, waży jakieś sto gramów mniej i różnicę czuć w rękach przy zakładaniu.
Wkładka MIPS oczywiście dokłada nieco masy. Ale nie sto gramów. Cytal z MIPS-em waży 280 gramów. Przy tak smukłym kształcie i przy tej cenie POC mógł zejść z masą i tego nie zrobił. Na trasie problemu nie ma – cztery godziny w siodełku minęły bez przypomnienia – ale w suchym zestawieniu ze specyfikacją konkurencji ta liczba wygląda słabo.

W specyfikacji Amidal figuruje jako kask aero, testowany w symulacjach CFD, dokładnie jak modele wyścigowe. W praktyce to konstrukcja endurance, do spokojniejszej jazdy szosowej.
W podobnym przedziale cenowym stoi POC Cytal – kask ekipy EF Education First, ceniony w peletonie właśnie za aerodynamikę i z jedną z najwyższych ocen w niezależnych testach Virginia Tech. Kto szuka osiągów, wybierze Cytala. Amidal nie wygra z nim pod względem osiągów.
Nie rozumiem za to, dlaczego POC nie reklamuje Amidala jako kasku na gravela. To propozycja dla kolarza takiego jak ja: skorupa musi być ładna, wygodna, świetnie wentylowana i sprawdzać się na szosie oraz na szutrach. Aerodynamika ma drugorzędne znaczenie. W towarzystwie kasków gravelowych broniłaby się znacznie lepiej niż w wyścigowym, do którego wstawili ją Szwedzi.
Test kasku POC Ventral Air MIPS
Katalogowo Amidal kosztuje 1 050 zł, w chwili pisania tekstu – 849,99 zł. Jak na kask o takim przeznaczeniu to sporo, chociaż warto docenić, że mamy w typ MIPS-a Air Node. Do tego dochodzi sprawa kompatybilnej lampki Knog, sprzedawanej osobno za jakieś 150 zł. Sam jej nie mam i uważam za gadżet średnio przydatny. Ale skoro producent robi z niej jeden z punktów specyfikacji, to w kasku za osiemset kilka złotych wolałbym mieć ją w zestawie.

Kupuj, jeśli:
Odpuść, jeśli:
Przez dwa miesiące Amidal ani razu nie dał mi powodu do narzekania na trasie, a w tej kategorii to bardzo dużo. Wygodny, świetnie wentylowany, ładny i naprawdę uniwersalny – pasuje do każdej sytuacji.
Zalety:
Wady:
Gdyby POC zszedł ze stu gramów, dorzucił lampkę do pudełka i przestał udawać, że to model aero, mielibyśmy mocną ósemkę. W obecnej formie to bardzo dobry kask z ceną wymagającą świadomej decyzji: płaci się tu za wentylację, design i minimalizm rozwiązań, nie za osiągi i nie za bogactwo funkcji.
Ocena: 7/10
Szosowiec, który w zeszłym sezonie skręcił w stronę szutru. Uwielbia kolarstwo w każdej postaci, dlatego jeździ tyle, co ogląda – przynajmniej kilka godzin tygodniowo. Przez cały rok w mieście porusza się wyłącznie na rowerze. Nie boi się błota, dziur ani jazdy w deszczu.
Autor: Konrad
Typ kolarstwa: szosa i gravel
Poziom zaawansowania: średniozaawansowany.
Częstotliwość jazdy: 6-7 tys. km rocznie. Codzienne dojazdy do pracy, weekendowe wyjazdy szosowe i gravelowe