Otwieranie i zamykanie tego menu:
Ctrl + M

Program
lojalnościowy

4,9/5 Nasza ocena
na Opineo

Punkty odbioru rowerów

Dostawa gratis w 24h

Koszyk jest pusty

POC Amidal – test kasku szosowego, który pokochałem na gravelu

Data aktualizacji: 20-08-2026

POC sprzedaje Amidala jako kask szosowy z aerodynamicznym profilem i efektywną wentylacją. Ja przez dwa miesiące jeździłem w nim głównie po szutrach – i to tam podobał mi się najbardziej. Lipiec i sierpień, codzienne dojazdy do biura gravelem, kilka szosowych sześćdziesiątek solo, jedna setka po puszczy w prawdziwym upale. Sprawdziłem, co dostaję za 849 zł i gdzie Szwedzi zostawili pieniądze na stole.

tył kasku POC Amiral
Niesztampowy kask na szosę i gravela? POC Amiral!

Hipnotyzująca biel

Lakieru w tym odcieniu nie widziałem w żadnym innym kasku. Nie kremowy, nie perłowy, nie „biały z domieszką szarości, żeby się nie brudził". Po prostu czysty, surowy ichłodny odcień bieli z matowym wykończeniem. W pełnym słońcu z daleka rzuca się w oczy.

Do kompletowania stroju to zaleta większa niż się wydaje. Biel pasuje do każdej ramy, każdej koszulki i do jeansów, w których czasami wracam gravelem z biura. Do porządnego szosowego kompletu (takiego jak mój błękitny Eroe) – klasa.

Kształt jest rozpoznawalny dla każdego, kto kojarzy kaski od marki POC. Choć trzeba przyznać, że Amidal wypada wyraźnie smuklej niż inne modele szwedzkiej firmy. Efektu grzyba na głowie nie ma, a w tej kategorii sporo kasków przegrywa właśnie tutaj. Sam przynajmniej dwa razy zrezygnowałem z zakupu po przymierzeniu modelu z bardzo rozległą skorupą.

Rozmiarówka trafiona w punkt

Na moją głowę pasuje, jak ulał. Założyłem kask na głowę, przekręciłem systemem regulacji 360°, poszedłem na rower i przez cztery godziny nie przypomniał mi o sobie ani razu. Po dwóch miesiącach mogę to powtórzyć w odniesieniu do każdego wyjazdu – zarówno tych parokilomerowych do pracy, jak i setki po puszczy.

Warto jednak wiedzieć, gdzie kończą się możliwości systemu 360° Fit. Regulujesz obwód i na tym koniec. Głębokość osadzenia kasku nie jest regulowana niezależnie,  dlatego koszyka nie przesuniesz wyżej ani niżej. U mnie wyszło idealnie, ale przy nietypowej geometrii głowy ten model trzeba przymierzyć, bo regulacja może wszystkiego nie rozwiązać.

Pasek pod brodą nie plącze się i nie skręca, ale nad jego regulacją trzeba trochę pokombinować. Mi pomógł w tym film instruktażowy na kanale YT producenta. Brakuje również magnetycznego zapięcia w stylu Fidlocka – przy takiej cenie naprawdę by nie zaszkodziło.

przód kasku Amidal
Wydaje mi się, że to jeden z lepiej leżących kasków na mojej głowie.

Mips Air Node zamiast POC SPIN. Czy to dobra zmiana?

Co ciekawe, to mój pierwszy kask z MIPS-em – wcześniej jeździłem w HJC Atara, Eyen Aero i jakimś starym Abusie. Po dwóch miesiącach wiem, że raczej już przy tej technologii pozostanę.

Nie dlatego, że cokolwiek czuję w trakcie jazdy. Właśnie dlatego, że nie czuję nic. Mips Air Node wkomponowano tu na tyle dyskretnie, że pełni jednocześnie funkcję miękkiej wyściółki – bez dodatkowej warstwy plastiku ocierającej o czoło.

Jest w tym wszystkim większa historia. W kaskach rowerowych POC przez lata występował autorski system SPIN i dopiero po prawnym sporze z MIPS-em przeszedł na rozwiązanie konkurenta. Moim zdaniem wyszło mu to na dobre: MIPS to dziś standard porównywalny między markami, a o skuteczności SPIN-a trudno było powiedzieć cokolwiek, poza tym, co twierdził sam producent. Szczegóły działania ruchomej warstwy opisaliśmy w osobnym tekście na blogu, a konkretne modele znajdziecie wśród kasków szosowych z MIPS.

Test efektywności wentylacji kasku w upale 

Najostrzejszy sprawdzian tego lata wypadł na gravelowej setce w dzień, w którym termometr ani razu nie zszedł poniżej trzydziestki. Rozgrzane szutry, zero wiatru i to stojące powietrze, które w puszczy potrafi być gorsze niż otwarta szosa.

Amidal wyszedł z tego obronną ręką. Wewnętrzne kanały powietrzne przepuszczają powietrze nawet przy niewielkiej prędkości, a na gravelu to rzecz kluczowa – przy 30 km/h na asfalcie wentylację ma prawie każdy kask, sztuką jest chłodzić głowę przy dwudziestu paru po piachu i korzeniach.

Wentylację stawiam w pierwszej trójce zalet tego modelu. To rzecz, za którą tutaj realnie się płaci.

tył Amidala
Z tyłu dzieje się dużo. Miejsce na lampkę, charakterystyczny dla POC-ów duże otwory wentylacyjne i logo MIPS-a.

Wreszcie trafiłem na funkcjonalny schowek na okulary

Przednie otwory wentylacyjne przyjmują całe okulary – normalnie albo obrócone do góry nogami, jak kto woli. Nic nie uwiera, nic nie wystaje i nic nie dynda przy pierwszym większym wyboju.

Spróbujcie schować oprawki w losowym kasku ze średniej półki: połowa modeli trzyma je na słowo honoru, druga kłuje zausznikami w głowę. Tutaj okulary leżą stabilnie i zapomina się o nich tak samo jak o samym kasku.

Wyściółkę da się wyjąć i wyprać. Nie próbowałem – przez dwa miesiące średnio intensywnej jazdy nie było takiej potrzeby.

Ponad 300 gramów w rozmiarze M. Przyzwyczaiłem się do lżejszych skorup

Masa wynosi około 310 gramów i  to zdecydowanie kamyczek do ogródka Amidala. HJC Atara, kask trzykrotnie tańszy, waży jakieś sto gramów mniej i różnicę czuć w rękach przy zakładaniu.

Wkładka MIPS oczywiście dokłada nieco masy. Ale nie sto gramów. Cytal z MIPS-em waży 280 gramów. Przy tak smukłym kształcie i przy tej cenie POC mógł zejść z masą i tego nie zrobił. Na trasie problemu nie ma – cztery godziny w siodełku minęły bez przypomnienia – ale w suchym zestawieniu ze specyfikacją konkurencji ta liczba wygląda słabo.

Kolarz w kasku Amidal.
Na rowerze wygląda raczej dynamicznie. Zwłaszcza w wersji beza lampki.

Amidal vs Cytal

W specyfikacji Amidal figuruje jako kask aero, testowany w symulacjach CFD, dokładnie jak modele wyścigowe. W praktyce to konstrukcja endurance, do spokojniejszej jazdy szosowej.

W podobnym przedziale cenowym stoi POC Cytal – kask ekipy EF Education First, ceniony w peletonie właśnie za aerodynamikę i z jedną z najwyższych ocen w niezależnych testach Virginia Tech. Kto szuka osiągów, wybierze Cytala. Amidal nie wygra z nim pod względem osiągów.

Nie rozumiem za to, dlaczego POC nie reklamuje Amidala jako kasku na gravela. To propozycja dla kolarza takiego jak ja: skorupa musi być ładna, wygodna, świetnie wentylowana i sprawdzać się na szosie oraz na szutrach. Aerodynamika ma drugorzędne znaczenie. W towarzystwie kasków gravelowych broniłaby się znacznie lepiej niż w wyścigowym, do którego wstawili ją Szwedzi.

Test kasku POC Ventral Air MIPS

Opcjonalna lampka Knoga za dodatkowe 150 zł

Katalogowo Amidal kosztuje 1 050 zł, w chwili pisania tekstu – 849,99 zł. Jak na kask o takim przeznaczeniu to sporo, chociaż warto docenić, że mamy w typ MIPS-a Air Node. Do tego dochodzi sprawa kompatybilnej lampki Knog, sprzedawanej osobno za jakieś 150 zł. Sam jej nie mam i uważam za gadżet średnio przydatny. Ale skoro producent robi z niej jeden z punktów specyfikacji, to w kasku za osiemset kilka złotych wolałbym mieć ją w zestawie.

kolarz w kasku z ręcznikiem ultra cool tech
Wgląd na system dopasowania kasku do głowy 360° FIT. 

Dla kogo jest POC Amidal?

Kupuj, jeśli:

  • Jeździsz szosą i gravelem po równi i chcesz jeden kask do obu rzeczy.
  • Wentylacja jest dla ciebie priorytetem – jeździsz w upały albo wolniej po lesie.
  • Cenisz minimalizm i smukły kształt kasku (bez efektu grzybka na głowie).
  • Chcesz kask wyglądający równie dobrze w aerodynamicznych strojach szosowych, jak i luźniejszych na gravela.

Odpuść, jeśli:

  • Liczysz każdy gram – 310 g w M to sporo.
  • Szukasz realnych przewagaero – w tej cenie POC ma Cytala.
  • Masz nietypową geometrię głowy – regulacja jest skuteczna, ale dosyć ograniczona.
  • W tej półce cenowej oczekujesz pełnego zestawu udogodnień w standardzie.

Podsumowanie testu kasku POC Amidal

Przez dwa miesiące Amidal ani razu nie dał mi powodu do narzekania na trasie, a w tej kategorii to bardzo dużo. Wygodny, świetnie wentylowany, ładny i naprawdę uniwersalny – pasuje do każdej sytuacji.

Zalety:

  • Rewelacyjna wentylacja, także przy niskich prędkościach.
  • Wygoda na długich dystansach.
  • Mips Air Node zintegrowany jako wyściółka.
  • Świetnie zaprojektowany schowek na okulary.
  • Smukła sylwetka bez efektu grzyba.
  • Zapadająca w pamięci biel lakieru.
  • Wyczuwalnie wysoka jakość materiałów.

Wady:

  • 310 g w rozmiarze M to za dużo jak na ten kształt i tę cenę.
  • Regulacja wyłącznie obwodu, bez korekty głębokości.
  • Brak magnetycznego zapięcia paska w tej półce cenowej.
  • Lampka Knog za dodatkowe 150 zł zamiast w zestawie.
  • Sprzedawany jako aero, a najlepszy jako uniwersalny kask szosowo-gravelowy.

Gdyby POC zszedł ze stu gramów, dorzucił lampkę do pudełka i przestał udawać, że to model aero, mielibyśmy mocną ósemkę. W obecnej formie to bardzo dobry kask z ceną wymagającą świadomej decyzji: płaci się tu za wentylację, design i minimalizm rozwiązań, nie za osiągi i nie za bogactwo funkcji.

Ocena: 7/10

Autor: Redakcja CR

Baza wiedzy, poradniki i artykuły tworzone przez redaktorów oraz współpracowników centrum-rowerow.live

O REDAKCJI

Redakcja CR to głos zespołu doradców, mechaników i specjalistów centrum-rowerow.live. Nie lejemy wody. Zamiast tego bierzemy na warsztat zawiłości sprzętowe, wyjaśniamy rynkowe standardy oraz tworzymy poradniki, które realnie rozwiązują problemy. Piszemy tak, abyś mógł szybko znaleźć potrzebną odpowiedź.