Program
lojalnościowy
4,9/5 Nasza ocena
na Opineo
Punkty odbioru rowerów
Dostawa gratis w 24h
TRELOCK FOLD-IT Daily w wersji 130-centymetrowej obiecuje rzecz kuszącą: sporą długość przy gabarytach, które mieszczą się praktycznie wszędzie. Przez miesiąc woziłem go na elektryku, czyli na rowerze, przy którym pytanie „czy to wystarczy?” zadaje się z wyraźnie większym niepokojem. Sprawdzałem, jak zapięcie wpływa na poczucie bezpieczeństwa pozostawionego roweru, jak łatwe jest jego przewożenie i gdzie ta konstrukcja ma swoje granice.

Czas trwania testu: 1 miesiąc
Intensywność użytkowania: codzienne dojazdy do pracy plus weekendowe nieodległe wycieczki; średnio kilkanaście przypięć tygodniowo, każde od kilku do kilkudziesięciu minut
Przebieg: ok. 350 km, głównie na terenie miasta i w okolicach podmiejskich
Pora roku i warunki: lato, 20–30°C i więcej, dwa razy solidny przelotny deszcz
Sprzęt: FLYER G3 Uproc2 6.30
Typ roweru: elektryczny hardtail MTB
W zestawie jest zapięcie, uchwyt X-Press do zamocowania na ramie oraz dwa klucze. Ten ostatni punkt brzmi banalnie, ale minimum jeden zapasowy klucz w zapięciu rowerowym to nie luksus, tylko minimum przyzwoitości ze strony producenta. Klucz do zapięcia gubi się dokładnie tak samo łatwo jak każdy inny, a bez zapasu zostaje wam wizyta w serwisie i przecinanie własnego zabezpieczenia.

Konstrukcja to osiem hartowanych stalowych prętów o grubości 3 mm, połączonych przegubami i składających się w płaską kostkę. Wymiary po złożeniu: 198 × 63 × 39 mm. Masa: 1,061 kg. Cena w chwili pisania to 299,99 zł, czyli sporo jak na zapięcie, nawet jak na model składany, choć ciężko jest znaleźć markowy produkt tej długości w takich pieniądzach.
Od razu zaznaczę, bo to pytanie wraca w komentarzach pod każdym testem zabezpieczeń: wersja 110 cm to ten sam produkt, tylko krótszy. Jeśli wybieracie między nimi, jedynym realnym kryterium jest to, co i do czego przypinacie. O tym za chwilę.
Zacznijmy od tego, ile z deklarowanej długości zostaje w praktyce. Zapięcie musi się domknąć, więc te 130 cm jest obwodem pętli, którą da się zamknąć wokół roweru i czegoś nieruchomego. W realu wychodzi z tego pętla o średnicy kilkudziesięciu centymetrów i to jest miara, o którą warto pytać.
Na elektryku ta rezerwa okazała się przydatna z powodu, o którym przed testem nie pomyślałem. Rama Uproc2 z baterią schowaną w środku jest po prostu gruba, opony mają 2,6 cala, a ja chciałem obejmować nie samą ramę, lecz ramę razem z kołem. Przy krótszym zapięciu byłby to wybór: albo koło, albo wygodne miejsce zaczepienia. Przy 130 cm nie musiałem wybierać ani razu.
W praktyce oznaczało to, że mogłem podjechać pod osiedlowy sklep po coś do picia i przypiąć się do pierwszego sensownego elementu, jaki się nawinął, bez oglądania go pod kątem grubości. Podobnie przy stojaku pod lodziarnią w połowie weekendowej trasy, gdzie w upał wszystkie porządne miejsca były zajęte i zostałem z barierką przy schodach. Przypiąłem, zjadłem lody, wróciłem, rower stał.
To samo daje oczywiście łańcuch o podobnej długości. Cała różnica polega na tym, jak się to wozi, i właśnie tu FOLD-IT Daily jest niezwykle wygodny.

Po złożeniu FOLD-IT Daily ma format zbliżony do dużego powerbanka. Realnie: wchodzi do torby na ramę, do kieszeni plecaka, do sakwy albo, najsensowniej, jedzie w dołączonym uchwycie przykręconym do ramy. Model dla Fold-IT Daily o nazwie X-Press montuje się na standardowe otwory pod koszyk na bidon.
Sam uchwyt spisał się bez zarzutu. Przez miesiąc nic się nie poluzowało i nic nie zaczęło grzechotać, co przy mocowaniach dokładanych do zapięć wcale nie jest regułą. Widziałem konstrukcje, które odpadały po dwóch tygodniach; ta trzymała.
Kilogram to kilogram i nie ma co udawać, że go nie czuć w ręce. Na rowerze, który sam waży ponad dwadzieścia kilogramów i ma silnik o momencie 90 Nm, ta masa jest jednak wielkością czysto teoretyczną. Po dwóch dniach przestałem o niej myśleć. To zresztą jeden z niewielu przypadków, w których elektryk realnie ułatwia dobór akcesoriów: możecie wozić solidniejsze zabezpieczenie, bo i tak nie odczujecie różnicy.
Powłoka TPE na ogniwach. Prosty pomysł, sensowny efekt: ogniwa nie obijają lakieru przy zapinaniu i nie klekoczą o ramę. Po miesiącu na rurze nie mam ani jednego świeżego odprysku, a przy rowerze tej klasy odprysk na ramie boli podwójnie, bo to nie tylko estetyka, ale i wartość przy ewentualnej odsprzedaży.
Przegródka na lokalizator. W konstrukcji jest ukryte miejsce na AirTaga albo Tile’a. To detal, który doceni każdy, kto próbował upchnąć tracker w różnych miejscach swojego roweru. Tutaj po prostu wkładacie i zamykacie. Lokalizatora nie ma w zestawie i słusznie, bo i tak każdy decyduje się na użytkowanie innego zgodnie z własnymi preferencjami.
Jedna uwaga praktyczna: lokalizator w zapięciu chroni was tylko wtedy, gdy zapięcie zostaje przy rowerze. Jeśli złodziej przetnie ogniwo i zostawi całą konstrukcję na chodniku, wasz tracker pojedzie prosto do kosza. Traktujcie tę przegródkę jako wygodne miejsce na drugi lokalizator, a nie jako zamiennik tego ukrytego gdzieś w ramie.
Prowadzenie przy zamykaniu. Producent chwali się systemem 360° i sygnałami akustycznymi przy blokowaniu. W praktyce sprowadza się to do tego, że słyszycie kliknięcie i wiecie, że zamknięte, bez sprawdzania po ciemku. Po tygodniu robicie to jednak odruchowo i dźwięk nie jest potrzebny.

Tu zaczyna się część, w której muszę być uczciwy, i to ta część zdecydowała o ocenie.
Trelock wycenia to zapięcie na 10 w swojej własnej skali sięgającej 18. Zwróćcie uwagę, co to znaczy: producent, który skalę wymyślił, sam nie umieszcza tego produktu wysoko. Do tego dochodzi certyfikat Sold Secure na poziomie bronze, czyli najniższym z trzech podstawowych stopni. Nikt tu nikogo nie oszukuje, trzeba to tylko przeczytać ze zrozumieniem: to jest zabezpieczenie na postoje dzienne, nie na noc w bramie.
Konkretnie:
3 mm to cienko przy realnym ataku. Pręt tej grubości jest podatny na małą szlifierkę kątową, a przy dłuższej dźwigni także na łom wsunięty w oczko ogniwa. Zapięcia z wyższych półek operują znacznie grubszymi przekrojami i to jest podstawowa różnica, za którą się w nich płaci.
Osiem przegubów to osiem potencjalnych słabych punktów. W zapięciach składanych nity łączące ogniwa są typowym celem ataku i bywają słabsze niż same pręty. Tu działa prosta arytmetyka: im dłuższe zapięcie, tym więcej ogniw, a więc tym więcej miejsc, w które można się wbić. Wersja 130 cm kupuje wygodę kosztem liczby połączeń i warto o tym wiedzieć, wybierając między nią a 110 cm w ramach tego samego modelu.
Odpowiem wprost, bo to jest pytanie, które sam sobie zadawałem przez cały miesiąc: jako jedyne zabezpieczenie takiego roweru, nie. I nie jest to zarzut wobec produktu, tylko wobec pomysłu.
Realistyczny profil odbiorcy FOLD-IT Daily jest konkretny: rowerzysta parkujący w ciągu dnia, na niezbyt długo, w miejscach uczęszczanych, przy rowerze o niskiej lub najwyżej średniej wartości, ceniący kompaktowy transport wyżej niż maksymalne bezpieczeństwo. Elektryk za jedenaście tysięcy jest poza tą definicją i żadna liczba w skali producenta tego nie zmieni.
Co nie znaczy, że na drogim rowerze to zapięcie nie ma sensu. Ma, tylko w innej roli: jako drugie zabezpieczenie w komplecie, wożone na stałe w uchwycie, do spięcia tego, czego główne zapięcie nie obejmie. Dwa różne typy zabezpieczeń, wymagające dwóch różnych narzędzi do sforsowania, to wciąż najskuteczniejsza domowa metoda na wydłużenie czasu pracy złodzieja. Przez ostatni miesiąc korzystałem z FOLD-IT Daily świadomie: krótkie postoje w widocznych miejscach, nigdy dłużej niż na kilkanaście minut, nigdy poza zasięgiem wzroku na dłuższą chwilę. Przy takim użytkowaniu spełnił swoje zadanie i był po prostu wygodny.

Zalety:
Wady i ryzyka:
Werdykt: 7/10
FOLD-IT Daily robi dokładnie to, co obiecuje, i nic ponad to. Daje sensowną długość w gabarytach, które pozwalają wozić zabezpieczenie codziennie i nie zastanawiać się nad tym ani przez chwilę, za cenę, która nie udaje ochrony premium. To uczciwy produkt na uczciwie zdefiniowany scenariusz: dzienne postoje, miejsce, gdzie ktoś dookoła chodzi, rower o rozsądnej wartości albo droższy rower z drugim zapięciem w komplecie. Gdybym liczył pieniądze i szukał zapięcia do codziennych dojazdów oraz przystanków po drodze, kupiłbym bez wahania. Gdyby miało to być jedyne zabezpieczenie elektryka zostawianego na noc, nie, i nie byłaby to trudna decyzja.