Otwieranie i zamykanie tego menu:
Ctrl + M

Program
lojalnościowy

4,9/5 Nasza ocena
na Opineo

Punkty odbioru rowerów

Dostawa gratis w 24h

Koszyk jest pusty

Test gravelowego zestawu Eyen Groove 3.0 w ekstremalnym upale

Data aktualizacji: 08-07-2026

Odzież rowerową najłatwiej ocenić wtedy, gdy pogoda nie odpuszcza – a tego lata nie odpuszczała. Wziąłem polski komplet od Eyen, koszulkę Groove 3.0 i spodenki Groove 3.0 Cargo, i zrobiłem w nim najgorętsze treningowe tygodnie sezonu, przy 35°C i więcej na termometrze. Chciałem sprawdzić trzy rzeczy: czy dziurkowane plecy koszulki faktycznie oddają ciepło, czy włoska wkładka Elastic Interface wytrzymuje deklarowane godziny w siodle, i jak komplet zniesie kontakt z podłożem, kiedy coś pójdzie nie tak. Akurat to trzecie sprawdziłem najdosłowniej, jak się dało.

Zestaw Groove 3.0
Zestaw Groove 3.0 w akcji na szutrze, w 35°C


Trening w 35°C, czyli komplet testowany w warunkach "dla koneserów"


Nie mam cierpliwości do testowania odzieży „na spokojnie". Pierwszego dnia założyłem komplet i pojechałem na normalny trening w środku upału – bo dopiero wtedy widać, czy materiał pracuje, czy tylko dobrze wygląda na zdjęciu. A akurat ten zestaw wygląda naprawdę dobrze: stalowy błękit koszulki z subtelnym, geometrycznym wzorem i granatowe spodenki to spójna, stonowana całość. Estetyka to jednak najmniej istotne kryterium przy takiej pogodzie.

Pierwsza rzecz, którą sprawdzam w każdym komplecie, to krój. Tu jest zdecydowanie dopasowany – koszulka trzyma się tułowia i nie łopocze na zjazdach, spodenki siedzą jak druga skóra i nie podwijają się na udzie. Żadnych fałd, żadnego materiału zbierającego się w zgięciu bioder. To bardziej wyścigowy, gravelowy krój niż luźna „turystyka" – dokładnie taki, jakiego oczekuję od kompletu na szybkie kilometry po szutrze.

Jeśli dopiero kompletujesz garderobę, to zestaw koszulka plus spodenki z wkładką jest sensownym punktem startu – więcej o samym doborze pisaliśmy w poradniku, jakie spodenki na rower wybrać. Ja skupię się na tym, jak ten konkretny komplet zniósł moje treningi.

Seria odzieży Eyen Groove

Koszulka Groove 3.0 – dziurkowane plecy pomagają walczyć z ukropem

Najważniejszym elementem tej koszulki jest chyba dziurkowany panel na plecach. Perforowany materiał wygląda skromnie, ale robi całą robotę – ciepło ucieka nim na zewnątrz, zamiast zbierać się między plecami a tkaniną. I to naprawdę czuć. W 35°C, kiedy klasyczna szosowa koszulka zamienia plecy w parującą ścianę, tu przez cały czas jazdy miałem realny przewiew. Do tego dzianina dobrze się rozciąga w każdą stronę, a filtr UV 50+ osłania skórę tam, gdzie słońce leje bez litości. Rękawy są cięte laserowo, bez klasycznej lamówki – leżą płasko i nie wpijają się w ramię.

Mocno dopasowany krój.
Krój dopasowany na całej długości. Nic nie łopocze, nic się nie podwija

I tu ważna rzecz z perspektywy gravelu: te plecy świetnie współgrają ze spodenkami. Szelki Cargo mają z tyłu wentylowany, siateczkowy panel, więc koszulka i spodenki razem wentylują całe plecyt — nie ma miejsca, w którym powietrze się zatrzymuje. Sprawdziłem to też w najtrudniejszym wariancie: na dłuższych, gorących wypadach jeżdżę w kamizelce z bukłakiem USWE Vest Rush 8 (8 l pojemności, 2-litrowy bukłak, elastyczne panele przylegające do pleców) – i nawet z założoną kamizelką plecy oddychają zaskakująco dobrze. Dla gravelowca to konkret, bo latem na szutrze bukłak jest częściej regułą niż wyjątkiem.

Z tyłu koszulki dostajemy trzy otwarte kieszenie plus czwartą na zamek. Układ klasyczny i sprawdzony: prowiant i drobiazgi lądują w otwartych kieszeniach i trzymają się pewnie nawet na trzęsącym szutrze. Kieszeń na zamek jest mniejsza – telefon się w niej nie zmieści, ale klucze, słuchawki czy kartę schowasz tam bez ryzyka zgubienia. Na gravelu, gdzie trasa potrafi mocno rzucać, akurat ją doceniam najbardziej.

trzy kieszenie na plecach
Trzy otwarte kieszenie plus jedna na zamek. Żele i drobiazgi trzymają się pewnie nawet na szutrze

Trzeba powiedzieć wprost: dzianina jest bardzo lekka i potrafi prześwitywać – w mocnym słońcu widać pod nią szelki spodenek. Tylko czy latem to w ogóle wada? Bo dokładnie ta sama cienkość materiału, która prześwituje, odpowiada za oddychalność, dla której tę koszulkę się kupuje. W upale wolę materiał, przez który idzie powietrze i światło, niż grubszy, kryjący i duszący. Jeśli zależy Ci na pełnym kryciu, wybierz ciemniejszą wersję kolorystyczną – ale jadąc w 35°C ani razu nie pomyślałem o tym jak o minusie. Warto tylko pamiętać, że to koszulka zdecydowanie na ciepło: sensownie działa od jakichś 17°C w górę, czyli w warunkach, do których została zaprojektowana.

Słuszna zmiana na wkładkę Elastic Interface w nowej generacji Groove'a

Tu robi się ciekawie, bo Eyen zrobił coś, czego w tej cenie po prostu się nie spodziewałem: włożył do spodenek za nieco ponad 300 zł wkładkę Elastic Interface Gravel Performance Men Hybrid. Elastic Interface to jeden z trzech najpoważniejszych producentów wkładek na świecie (obok La Fonte i Teo) — pianka, którą znajdziesz w kilkukrotnie droższych spodenkach premium. Sama konstrukcja jest anatomiczna, dobrze wentylowana i antybakteryjna. Jeżeli interesuje Cię, czym w ogóle różnią się wkładki między sobą, rozłożyliśmy to na czynniki pierwsze w osobnym poradniku o wkładkach do spodenek.

Szelki z siatki
Szelki z siatki, wentylowany tylny panel. W 35°C wszystko dobrze oddychało.

Producent deklaruje komfort „powyżej 6 godzin" i jak zawsze wolę to zweryfikować liczbą, a nie wiarą. Najtwardszy sprawdzian nie był nawet treningiem: przejechałem w tych spodenkach 8-godzinny rowerowy rajd na orientację – pełen dzień w siodle, z ciągłą zmianą tempa i nawierzchni. Wkładka wytrzymała cały ten czas bez odparzeń i punktów ucisku, czyli dwie godziny ponad to, co deklaruje producent. To sporo mówi: „6h+" jest tu wyraźnie zachowawcze, a nie naciągane w drugą stronę. Dla porównania – w poprzedniej generacji, Groove 2.0 Cargo, siedziała wkładka Teo z deklaracją nawet 8 godzin. Papierowa liczba w nowym modelu jest niższa, ale w praktyce wkładka Elastic Interface dowiozła mi pełne osiem godzin w siodle, a przy tym jest wkładką z absolutnie najwyższej półki. Taki kompromis biorę w ciemno: mniej marketingowej liczby, więcej realnego, sprawdzianu.

Silikonowa taśma na nogawce. Przez cały dzień w siodle ani centymetra w górę
Silikonowa taśma na nogawce. Przez cały dzień w siodle ani centymetra w górę.

Szelki to lekka, siateczkowa taśma z wentylowanym panelem na plecach – w upale robi dokładnie to, co powinna, czyli nie dokłada ciepła. Dwa uczciwe zastrzeżenia. Po pierwsze, wkładka jest po stronie tych nieco sztywniejszych – na pierwszych kilometrach czuć ją bardziej niż miękkie „poduchy", za to na dłuższym dystansie ta gęstość się broni i lepiej trzyma formę. Po drugie, guma szelek jest napięta dość mocno; mnie nie przeszkadzała, ale osoby wrażliwe na ucisk w klatce mogą to poczuć. To kwestia indywidualna i zależna od budowy ciała.

Gleba pozostawiła tylko kosmetyczny ślad przy wkładce

Najtwardszy test wytrzymałości nie był zaplanowany. Zaliczyłem glebę przy sporej prędkości – leśna ścieżka, piach, wystające korzenie, klasyka gatunku na gravelu. Po takim upadku człowiek automatycznie sprawdza, co zostało z odzieży. I tu miła niespodzianka: spodenki wyszły z tego z jedynie delikatnym, kosmetycznym przetarciem w okolicy wkładki. Żadnej dziury, żadnego rozprutego szwu, nic, co eliminowałoby je z dalszej jazdy – ot, ślad, że coś się wydarzyło. Włoski materiał (kompresyjna mieszanka poliamidu z elastanem) i szwy zdały egzamin, którego nikt nie chce zdawać dobrowolnie.

przetarcie po upadku.
Po glebie na leśnym piachu z korzeniami – tylko delikatne, kosmetyczne przetarcie przy wkładce. Zero dziur, zero rozprutych szwów.

Silikonowa taśma na nogawkach też odrobiła swoje – przez cały dzień w siodle spodenki nie podjechały ani centymetra w górę.

Słowo o rozmiarówce, bo to praktyczna rzecz: ten komplet leży ciasno, bliżej mu do wyścigowej serii Eyen Gain niż do luźniejszych krojów. I dobrze oddaje to jego gravelowo-wyścigowy charakter – ma opinać, a nie luzować. Ja jeżdżę w S i taki dopasowany, „drugoskórny" fason mi pasuje, ale jeśli wolisz zapas luzu albo jesteś między rozmiarami, rozważ rozmiar w górę i dla pewności zajrzyj do tabeli.

Sześć kieszeni i schowek na tracker – ukłon w stronę ścigających się

Cargo w nazwie to nie ozdobnik. Spodenki mają aż sześć kieszeni rozmieszczonych na nogawkach i z tyłu, a jedna z nich jest dedykowana na tracker GPS – czyli ukłon w stronę osób jeżdżących w formacie Ultra, gdzie nadajnik śledzący jest częścią regulaminu. Jako ktoś, kto ściga się amatorsko, doceniam ten detal: to znak, że projektant myślał o realnym scenariuszu wyścigowym.

W praktyce najbardziej polubiłem kieszenie na udach. Telefon czy żel wyciągasz w biegu jednym ruchem, bez babrania się z tyłem koszulki i bez zwalniania – a na gravelu, gdzie jedna ręka często pilnuje kierownicy, to realna wygoda. Kieszenie mają u góry rodzaj daszka, więc zawartość nie wypada nawet na mocnych wybojach. To akurat konkretne ulepszenie względem starszej generacji.

Kieszeń cargo na udzie
Kieszeń cargo na udzie. Telefon czy żel wyciągasz mega wygodnie.

Jedno zastrzeżenie – i od razu zaznaczam, że bardziej do żeli niż do spodenek. Wpychając do bocznej kieszeni twardy żel z ostrym rogiem opakowania, złapałem się na myśli, czy na naprawdę długim dystansie taka krawędź z czasem nie zacznie przecierać materiału kieszeni. Przez 600 km nic takiego nie zaszło i nie mam na to twardego dowodu – to raczej moja czujność niż realny zarzut, a winne byłyby opakowania żeli, nie odzież. Wolę jednak o tym wspomnieć, niż udawać, że tematu nie ma.

Werdykt – czy warto kupić ten zestaw?

Krótko: tak, i to bez taryfy ulgowej. Za koszulkę i spodenki płacisz łącznie niecałe 580 zł, a dostajesz włoską wkładkę Elastic Interface, dopasowany krój, ochronę UV/UPF 50+ i wytrzymałość, która przetrwała prawdziwą glebę z jedynie kosmetycznym śladem. To komplet z jednoznacznie gravelowym charakterem – wyścigowy, dopasowany krój, cargo z kieszenią na tracker i odporność na teren – który w upale robi dokładnie to, do czego został stworzony. A na tle tego, co za wkładkę tej klasy trzeba zapłacić u marek premium, stosunek jakości do ceny jest tu naprawdę mocny. Do tego szyty w Polsce, z certyfikatami Bluesign i Oeko-Tex. Nie jest idealny – leży bardzo ciasno, więc trzeba świadomie dobrać rozmiar, a wkładka na starcie jest odczuwalnie sztywna – ale to są niuanse, nie wady dyskwalifikujące. Najlepszy dowód? Po jakichś 600 km ten komplet dalej jest w mojej rotacji na treningi – a to u mnie znaczy więcej niż każda ocena w tabelce.

Dla kogo produkty z serii Eyen Groove? Przede wszystkim dla gravelowca – tu wszystko gra do jednej bramki: wyścigowy krój, cargo, kieszeń na tracker, odporność na teren. Szosowiec? Koszulka jak najbardziej – lekka, przewiewna, idealna na upalne kilometry po asfalcie. Ale spodenki z cargo na czystą szosę to już rozwiązanie średnie; kieszenie na udach to typowo gravelowy patent, na szosie raczej zbędny. Cały komplet odpada też na chłodne poranki – to odzież zdecydowanie na ciepło.

Zalety:

  • Włoska wkładka Elastic Interface Gravel Performance w cenie poniżej progu premium
  • Świetna wentylacja całego grzbietu – dziurkowane plecy koszulki grają w parze z wentylowanym tyłem spodenek, także pod kamizelką z bukłakiem
  • Wyraźnie gravelowy, wyścigowy charakter: dopasowany krój, cargo i kieszeń na tracker GPS
  • Wytrzymałość potwierdzona prawdziwą glebą – jedynie kosmetyczny ślad przy wkładce
  • Sześć kieszeni w spodenkach i wygodny dostęp w biegu
  • UV/UPF 50+, produkcja w Polsce, certyfikaty Bluesign i Oeko-Tex

Wady:

  • Bardzo ciasny, wyścigowy krój – trzeba świadomie dobrać rozmiar (numeracja bliżej serii Eyen Gain)
  • Wkładka po stronie sztywniejszych – czuć ją na pierwszych kilometrach
  • Guma szelek napięta mocno – osoby wrażliwe na ucisk mogą to poczuć
  • Twarde żele z ostrym rogiem opakowania – teoretyczna obawa o przetarcie kieszeni cargo na bardzo długim dystansie (ale to wina żeli, nie odzieży)

Ocena końcowa: 9/10

Szukasz podobnych propozycji? Zajrzyj do pełnej oferty koszulek rowerowych oraz gotowych kompletów odzieży w sklepie.